Sobota 7VI
Dzisiejszy dzień był chyba najlepszym jak dotąd w te wakacje! Do południa sobie odpoczywałam, ale o 13:00 przyjechał mój kolega i na 14:00 pojechaliśmy na imprezy do miasta, które miały być na plaży.
Połaziliśmy po mieście, po plaży, po wesołym miasteczku, po sklepach... Potem zrobiło nam się gorąco, więc poszliśmy do mieszkania mojej babci, która wyjechała aż do poniedziałku. Tam mieliśmy niezły ubaw <3
Potem była burza, a my staliśmy na balkonie i robiliśmy bańki mydlane.
Po burzy poszliśmy do biedronki po tortille i zrobiliśmy ją sobie z masą krówkową Znowu pochodziliśmy trochę po mieście, poszliśmy na plac zabaw, a na koniec na plażę, bo miały być koncerty. Zaczęło się o 20:00 był jakiś badziewny zespół, ale fajnie się tam włóczyło przy scenie.
Poza tym zaczęło strasznie grzmieć, ale miałam nadzieję, że nie zacznie padać. Potem był "Zakopawer", wtedy słuchając poszliśmy sobie zrobić tatuaże z henny. Zrobiłam sobię jaskółkę na ramieniu. Niestety zaraz potem zaczęło trak potwornie lać, że połowa mojej jaskółki spłynęła A resztę koncertu jak i teatr ognia, który miał być potem zostały odwołane Wróciliśmy do somu po 22:00. Wykąpałam się (choć i tak byłam już cała mokra) i położyłam się spać
7. Photo-a-day GARDEN
7. Photo-a-day GARDEN





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
♥zostaw komentarz♥