wtorek, 30 października 2012


Niedziela 8VII
Dzisiaj też pozytywny dzień, ale już nie aż tak Na 10:00 znowu pojechaliśmy do miasta. Znowu rundka po mieście, chopciaż krótsz, bo w niedzielę mało sklepów jest otwartych... Poszliśmy na plażę na jarmark i z powrotem do miasta pokarmić bułkami z Biedronki gołębie


Mój kolega wypił sobie Tymbarka, a ja dostałam zakrętkę "Tymtyrymty"


Następnie bardzo znudzeni siedzieliśmy sobie na plaży i gapiliśmy się na ludzi, w końcu przyjechała moja mama. Znowu poszliśmy na jarmark i mama kupiła mi śliczny pierścionek za 10 zł. Według sprzedawcy ma to być srebro, ale ja w to nie wieżę I tak mi się strasznie podoba <3 Na koniec poszliśmy jeszcze do takiego namiotu "Najtaniej na świecie" i kupiliśmy dużo badziewia, a w sumie zapłaciliśmy jedynie 31zł. W domu byłam już tak zmęczona, że podczas gadania z kolegą zasnęłam, więc już o 18:00 pojechał do domu...
8. Photo-a-day LUNCH


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

♥zostaw komentarz♥