Piątek 6VII
Dzisiejszy dzień rozpoczął się bardzo wcześnie, gdyż już na 7:00 byłam umówiona z kolegą na rowery... Dobrze, że wybraliśmy się tak rano, bo potem temperatura przekraczała 40 stopni
Pojechaliśmy na plażę. Nie kąpaliśmy się, tylko moczyliśmy nogi, bo według mnie woda jest jeszcze zdecydowanie zbyt zimna, a poza tym różnica temperatury (powietrze/woda) mnie przeraża...
Wróciłam do domu koło 11:00, ochłodziłam się przed wiatrakiem <3 i pojechałam z mamą do miasta, niestety jak na złość coś się zepsuło w samochodzie, więc na piechotę nie mogłyśmy w taki upał zrobić całych zakupów. No i wszystko zostanie do kupienia na ostatnią chwilę Jedyne co kupiłam to:
Trochę jedzenia na wyjazd...
Dwie kolejne bandamki... I teraz mam już trzy <3
Po powrocie do domu zrobiłam sobie karmelowe latte, ale wcale nie jest takie dobre jak się spodziewałam... Jestem zawiedziona Mojej mamie też zrobiłam, ale klasyczną i również jej nie posmakowała...
A cały weekend zamierzam spędzić z kolegą na imprezie ^^
6. Photo-a-day CHAIR









Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
♥zostaw komentarz♥