Niedziela minęła jak to niedziela... Żeby zrobić przyjemność prababci poszłam rano do kościoła. Pogoda jest okropna, więc musiałam wyciągnąć z szafy kurtkę W górach spadł nawet śnieg... Jak dobrze, że tam nie mieszkam! Po powrocie się wykąpałam i upiekłam babeczki.
Niestety nie zdąrzyłam im zrobić zdjęc (a wyszły urocze), bo dziadkowie przyjechali o 12:00, a mieli o 14:00. Najgorsze było to, że musiałam przyjąć ich z mokrą głową, bałaganem w domu i pod czas przygotowywania obiadu Mogli chociaż zadzwonić... Ale za to do notebooka brakuje mi już tylko 60zł
Przywieźli ze sobą moją siostrę cioteczną, która jest taka słodziutka. Ma 5 lat! Uwielbiam takie dzieci <3 Przywiozła mi nawet laurkę.
Przywieźli ze sobą moją siostrę cioteczną, która jest taka słodziutka. Ma 5 lat! Uwielbiam takie dzieci <3 Przywiozła mi nawet laurkę.
Kiedy pojechali poszłam na trochę do ogrodu, a teraz siedzę "przy lekcjach", czyli dokładniej - przy komputerze Ale niestety muszę się w końcu za tą pracę domową zabrać
Właśnie znalazłam w mojej "Encyklopedii nastolatki" coś na temat tego co czuję w ten weekend ^^
Ale i tak jeszcze dzisiaj poćwiczę mój układ, bo jutro zapewne nie będę miała czasu... Idę sobie zrobić herbatę




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
♥zostaw komentarz♥