Dzisiaj mama obudziła mnie tuż po 6:00 tylko po to żeby spytać mnie czy jadę z nimi do kościoła, kiedy dowiedziała się, że nie pozwoliła mi spać dalej... Powodzenia Po raz drugi to już nie tak łatwo zasnąć... Potem do południa trochę się ponudziłam. Na obiad zrobiłyśmy z mamą chińskie danie - kurczaka z curry - mmmm... Pycha! Potem się ogarnęłam, wyszykowałam i pojechałyśmy do kina na "Królewnę Śnieżkę".
Film świetny, ale niestety zaczęło lać, wiać, zaczął padać grad i zrobiło się zimno No to skończył się majowy weekend... Po powrocie nazbierałam narcyzów, które zakwitły w ogrodzie już wczoraj.
Teraz siedzę, piję herbatkę i piszę notkę w notatniku, bo przez burzę wysiadł internet:/
A najgorsze jest to, że muszę jeszcze się dzisiaj wykąpać, ogarnąć w pokoju i odrobić lekcję, a tak strasznie mi się nie chce. Chyba będę chora Sorki, że was tak dołuję, ale pomimo udanego dnia jakoś nie mam humoru...



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
♥zostaw komentarz♥